expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

czwartek, 14 sierpnia 2014

Is it too much to ask for something great rozdział 2.

- Naprawdę? Jesteś Directioner? To świetnie! - powiedział i poprosił, żebym usiadła. Gestem kazał mi się pochylić, żebym słyszała jak mówi szeptem.
- Za 30 minut spotkamy się za tą restauracją, dobrze? Przyprowadzę chłopaków.
- Dobrze... - byłam po prostu wniebowzięta. Nie wiedziałam, co mam robić. Iść gdzieś na to pół godziny? Nie... Zostanę tutaj.
- To ja już pójdę. - powiedział i podał mi rękę. Nie chciał mnie przytulać, żeby nie zwracano na nas uwagi. - widzimy się za pół godziny. - dodał szpecąc prosto do mojego ucha. Ciekawe jak to będzie... Naprawdę będą chłopcy? Nie mogę w to uwierzyć! Może zadzwonić do mojej najlepszej przyjaciółki? Nie... Lepiej nie. Nikt nie może się dowiedzieć. Zachowuj się normalnie, dziewczyno. Normalnie. Cała się trzęsiesz, już parę ludzi na ciebie patrzy.  Wreszcie zdobyłam się na zamówienie czegoś.
-  Dzień dobry, po proszę duży kubek Pepsi i chicken things. - Poprosiłam po angielsku ekspedienta przy kasie
- Już podaję. -  odpowiedział uśmiechając się. Po chwili podał mi kubek. - dwa funty - powiedział, a ja podałam mu pieniądze, które wcześniej zamieniłam w kantorze.
- Dziękuję bardzo.
- Proszę. - odpowiedział i kiedy już kierowałam się do swojego stolika chłopak złapał mnie za ramię.
- Znasz tego faceta, który właśnie wyszedł?
- Yhm... - nie chciałam zdradzać, że to Harry, więc skłamałam - Tak, znam. Przyjaźnię się z nim od kilku lat.
- Aha... Bo wiesz, kogoś mi przypominał.
- Może gdzieś go widziałeś. - powiedziałam z uśmiechem i żeby więcej nie nakłamać wyszłam ze swoim jedzeniem w ręku. Poszłam na miejsce mojego spotkania z chłopcami.Usiadłam na jakiejś skrzynce i czekałam aż przyjdą.
                                                 *                    *                  *
       Nagle obudziłam się na kanapie mojej cioci.
- Ooo kochanie, już wstałaś? Spałaś pół godzinki, zasnęłaś głaszcząc Slappy'ego. akurat przywieźli jedzenie. - powiedziała patrząc się na mnie czułym wzrokiem.
- To super, jestem bardzo głodna! - odpowiedziałam. Kiedy ciocia poszła po jedzenie westchnęłam, myśląc o tym, że tamto to tylko sen. Że tak nie było naprawdę. Czy nie mogłam przynajmniej dośnić spotkania z chłopcami?
- Proszę bardzo,kurczak w cieście z ryżem w sosie słodkim - Ciocia podała mi jedzenie
- Ooo dziękuje. - powiedziałam i zabrałam się do jedzenia.
- To może pooglądamy jakiś film?
- Ooo jasne.
- Mam jeden. Kupiłam specjalnie dla Ciebie, możesz go zatrzymać. - powiedziała wyciągając zza pleców ,,This Is Us''
- O mamusiu! Dziękuje, zawsze chciałam go mieć! - uścisnęłam ją
- Nie ma za co, włącz to obejrzymy.
- Dobrze. - od razu zabrałam się do włączania filmu, obejrzałyśmy cały, ja kilka razy płakałam, aż wreszcie skończył się, i ciocia zaproponowała żebym poszła spać. Stwierdziłam, że rzeczywiście muszę się wyspać.
- Dobranoc Ciociu! - powiedziałam i udałam się do swojego pokoju
- Dobranoc kochanie!
         Weszłam do pokoju z uśmiechem. Wcześniej przyniosłam to swoje rzeczy, więc przydałoby się je wypakować. Zajęłam się tym od razu, żeby później nie zajmować się takimi rzeczami. Chciałam jak najszybciej poczuć się tu jak w domu. Ułożyłam wszystkie rzeczy równo w szafie, na półce położyłam Our Moment i kilka kosmetyków, przebrałam się w luźną bluzkę i krótkie spodenki, po czym położyłam się spać. Śnił mi się jutrzejszy koncert. Chłopcy, biegający po scenie, dołeczki na policzkach Harry'ego, uzależniający śmiech Nialla, żarty Louisa,uśmiech Liama, high notes Zayna.
          Obudziłam się o 10, za oknem widniało słońce
- Dziwne jak na Anglię - pomyślałam i wygrzebałam się z łóżka.
- Cześć, Marcela! - powiedziała Ciocia, gdy wyszłam z pokoju - tak właśnie myślałam, ze zaraz wstaniesz. Przygotowałam Ci jajecznice, grzanki, herbatę i dwa tosty.
- Jejciu, ja przecież tyle nie zjem!
- Zjesz, zjesz. Musisz się nauczyć Angielskiego jedzenia! Z resztą, dzisiaj wielki dzień. Musisz zjeść dużo, żebyś mi tam nie zasłabła.
- Eee tam. - odpowiedziałam i zabrałam się za śniadanie; po wielkich namowach cioci, po mówieniu, że na pewno zasłabnę na koncercie, koniec końców zjadłam tylko jajecznicę i grzanki.
- uparta jesteś. - powiedziała wreszcie
- Wiem- odpowiedziałam jej z uśmiechem.
- To jaki plan dnia?
- Myślę, że cały dzień będę szykować się na koncert.
- A co zamierzasz założyć?
- Hmm... - udałam, że się zastanawiam, ale w rzeczywistości dobrze wiedziałam. - chyba  swoją zwiewną, białą sukienkę i jeansową kurtkę.
- To super, czyli nie zamierzasz zakładać żadnej bluzki Directioner czy coś?
- Raczej nie, wolę założyć to, co planuje.
- No ok. To idź się szykować, a ja pojadę na zakupy, wracam o 14
- Dobrze, ciociu.
- No, to trzymaj się - powiedziała, pocałowała mnie w policzek, pochwyciła klucze od auta i wyszła. Otworzyłam swojego laptopa i napisałam twetta, po czym poszłam do pokoju przygotowywać się do dzisiejszego wieczoru
__________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że ten rozdział Wam się podobał, przepraszam, że długo nie pisałam, ale byłam na wakacjach i nie miałam czasu :( Teraz obiecuję, że będę częściej! Pod tym postem możecie pisać, żebym napisała któryś rozdział ze specjalna dedykacją, i proszę żebyście oceniały ;* ;)
                            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz