expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

sobota, 17 maja 2014

I Will Always Be With You cz.4

    Usiadłem zrezygnowany na sofie. Nie wiedziałem co myśleć. Ona napisała do mnie list. Ona, moja miłość. Rozpłakałem się na samą myśl o niej.Chyba powinienem rzeczywiście zrobić to, co mówiła. Powinienem spotkać się ze znajomymi, posprzątać w domu. Przebrałem się w stare jeansy i t-shirt i zacząłem sprzątać. Odsłoniłem zasłony w oknach. Wszystko było takie zaniedbane kiedy ona odeszła, ale chcę jej pokazać, że ją kocham. Chcę jej pokazać, że sobie poradzę. Mogę być szczęśliwy bez niej, jeśli to sprawi, że ona będzie szczęśliwa beze mnie.
     Kiedy wreszcie wszystko sprzątnąłem, kiedy włożyłem do szafy jej rzeczy do których przytulałem się w nocy, wreszcie zdobyłem się na zadzwonienie do mojego najlepszego przyjaciela, Louis'a.
- Yhm... Louis? - Spytałem
- Cześć Harry! Jak ja dawno Cię nie słyszałem. Wszystko w porządku?
- Wiesz, że raczej nie...
- Ah... Może... Może byśmy się spotkali, dawno się nie widzieliśmy.
- Jasne, to co? Za 20 minut pod ,,naszym'' drzewem?
- Oczywiście.
- Pa
- Cześć.
      Właśnie tego się obawiałem. Bałem się, że to nie będzie taka rozmowa, jak była kiedyś. Był przy mnie w najgorszych chwilach, a kiedy powiedziałem mu, że nie potrzebuje już pomocy oddaliliśmy się od siebie. Ubrałem kurtkę, wziąłem list i pojechałem pod wielki dąb, stojący blisko domu moich rodziców, 20 kilometrów od mojego. Kiedy byliśmy dziećmi, zawsze spotykaliśmy się tu z Louisem. Czasem poważnie rozmawialiśmy, czasem bawiliśmy się, grając w piłkę. Rozmyślając tak, wreszcie dotarłem na miejsce. Mój przyjaciel już tam czekał.
- Harry! - Krzyknął, widząc mnie - Boże, Harry jak ty wyglądasz?
- Cześć, Louis. Normalnie - powiedziałem
-  Harry... Kocham Cię - zaskoczył mnie tym, że to powiedział akurat teraz.
- Ja Ciebie też, Lou. Odpowiedziałem i przytuliłem go. Usiedliśmy pod drzewem. - Słuchaj, chodzi o Cat...
- Tak, wiem. Myślałem, że podniosłeś...
- Czekaj! - Nie dałem mu dokończyć. - nie chodzi o sam fakt, że ona nie... że ona nie żyje. Chodzi mi o to, że napisała do mnie list.
- Harry... Zwariowałeś do reszty?
- Nie! Nie zwariowałem! Zobacz. - podałem mu list do ręki.
- Rzeczywiście. Ona do Ciebie napisała przed śmiercią... Harry to cudownie!
- Tak... Cudownie...
- Ale... Ja mówie naprawdę. To pomoże Ci się podnieść. Ta kobieta naprawde Cie kochała.
- Wiem, Louis, wiem.... - powiedziałem.
    Po paru godzinach rozmowy z Louisem pożegnaliśmy się. Jechałem sam, przez ciemne ulice i myślałem o Catherine. O każdej chwili spędzonej razem. O tych dobrych i o tych złych. Przypominałem sobie każdy dzień i każdą noc. Przypominałem sobie każdy pocałunek i każdą kłótnie. Każde wspólne wyjście i każdą chwilę tęsknoty, gdy musieliśmy się na chwile rozstać. Wreszcie dotarłem do domu. Była 22, więc położyłem się do łóżka. Przeczytałem list jeszcze kilka razy aż wreszcie zasnąłem...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz