teraz czekam 5 minut. Jestem, albo nie jestem. Czułam się
jak na egzaminie, w końcu podniosłam test. Zobaczyłam na nim dwie
kreski. Nie, to nie może tak być. Przecież, przecież... To zniszczy nasze życie! Całkowicie zniszczy. Nie usunę tej ciąży, ale co zrobić? W końcu podjęłam decyzje. Musze
rozstać się z Harry'm. Spakowałam swoje walizki, napisałam list, na którym było tylko ,,żegnaj'' i już miałam wychodzić,
kiedy zobaczyłam w drzwiach swoją miłość.
- Pauline, co Ty robisz?! - spytał widząc mnie zapłakaną, z walizkami. Objął mnie i przycisnął do piersi. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Cztery lata temu o tym marzyłam, o posiadaniu dziecka z Harry'm. Z chłopakiem, który nigdy miał nie być mój.
- My... Musimy się rozstać. - mówiłam. Zamknął moje usta pocałunkiem. Najpiękniejszym pocałunkiem na świecie. W ustach poczułam smak jego i swoich łez. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie, ale nie mogła.
- Nadal chcesz się rozstawać? - mówił, a ja czesałam palcami jego loki. Kciukami wytarł moje łzy.
- Tak, Harry. To wszystko... Cały nasz związek był zakłamany. Ja cie nie kocham. Przepraszam. - kłamałam, ale przecież nie mogłam inaczej
- Jak to mnie nie kochasz?! A te wszystkie chwile spędzone ze mną? Wszystkie dni i wszystkie noce...
- Wszystko było dla pieniędzy. - Odparłam sucho i wsiadłam do taksówki. Złamałam mu serce, złamałam... Ale inaczej nie mogłam. Akurat zaczął padać deszcz. Brzydka pogoda, piątkowy wieczór. Wreszcie przyjechałam na miejsce. Do piętrowego, białego domu z niebieskim dachem.
- Pauline! co Ty tu robisz? - spytała dziewczyna, całując mnie w policzek.
- Ja..
- Ojej... Jesteś cała zapłakana, wejdź.
- Jake'a nie ma? - spytałam, kiedy wreszcie zdjęłam kurtke i buty.
- Nie, jest w pracy. - Odpowiedziała moja przyjaciółka, Alice - A teraz mów, co sie stało.
Nic nie odpowiadałam. Wyciągnęłam tylko ręce w geście ,,przytul mnie''. Ona zawsze rozumiała. Przytuliła mnie mocno, a ja poczułam prawie to samo uczucie, co kiedy przytulał mnie Harry. Wypłakałam się, po czym powiedziałam:
- Alice ja... Ja jestem w ciąży z Harrym! Rozumiesz?! To zrujnuje nasze życie! Jego życie.
- Naprawde? Dziecko nigdy nie rujnuje życia, kochanie. Będziesz świetną matką.
- Nie! Zrujnuje nasze życie. Ale... Nawet jeśli, to je kocham. Nie znając go, a może jej... Musiałam go zostawić, on musi zrozumieć. Pozbiera się po tym. Wierze w to. Ale beze mnie. Wyobrażasz sobie te okładki gazet? ,, Harry Styles ma dziecko z osiemnastoletnią polką! ''
- Ale kochanie... - mówiła Alice podając mi kubek gorącej herbaty. - On Cię kocha. Co z tego, ze okłądki gazet?
- Myślisz, że chodzi tylko o niego? Directioners... Złamałabym serca swoim siostrom! Zawsze marzyłam... Zawsze marzyłam o tym, żeby być z Harry'm i mieć super relacje z nimi. A dziecko by wszystko zrujnowało.
- A to, że złamałaś mu serce, da Ci dodatkowe punkty dla Directioners?
- Ale one zapomną. Zapomną jak o Taylor. A dziecko byłoby zawsze. Zmienie nazwisko, zaczne inaczej wyglądać. Nikt się nie połapie, że to ja. - mówiłam. - moge u Ciebie zamieszkać?
- Jasne... Idź się wykąpać i spać. Możesz spać ze mną. Jake wróci dopiero za tydzień.
- Dobrze, dziękuje. - odpowiedziałam, kładąc herbatę na stole. - Dobranoc - powiedziałam i pocałowałam ją w policzek.
Hm... Pamiętam że jakieś trzy miesiące temu Alice sie pocięła. Pamiętam, jak ją powstrzymywałam. Jak trzymałam ją za nadgarstki i krzyczałam, że jest idiotką i że ją kocham. Gdzieś tu powinny być żyletki... Myślałam przeszukując każdą szafke w łazience. Wreszcie znalazłam. Wzięłam jedną, zaczęłam obracać w palcach i myśleć o tym, co mam dalej robić. Moje ręce były gładziutkie. Nigdy nie miałam tak bardzo poważnej depresji żeby... Ale cóż. Teraz musze.
- Kocham Cię Harry. - szepnęłam
* * *
Zobaczyłam biały sufit, białe ściany, wszystko, wszystko białe. Tylko przy mnie siedziała jakaś postać. Zobaczyłam, na górze zielony kolor, dalej kolor jakby... Jakby skóra, a następnie czarny. Obraz mi się wyostrzył. Tą postacią był nikt inny jak Harry. Zielone oczy, blada twarz, i koszula, którą mu kupiłam.
- Kochanie! Słońce obudziłaś się! - krzyknął i przytulił mnie najmocniej jak się dało. Kiedy wreszcie mnie puścił zobaczyłam, że jest cały zapłakany, blady. Widać, że nie spał kilka dni.
- Harry! Przepraszam, kotku, przepraszam. - Mówiłam przytulając go do piersi. - przepraszam zrobiłam głupstwo. Wielkie głupstwo. Naprawdę przepraszam.
- Tak, pauline. Wielkie głupstwo, ale ja się nie gniewam. Wiem dlaczego to zrobiłaś, wiem że zrobiłaś to dla mnie.Kocham Cię i razem wychowamy to dziecko, rozumiesz? - mówił,a ja czułam na ciele jego łzy.
- Tak Harry... Razem. Na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz