Obudził mnie dźwięk telefonu. Otworzyłem oczy i spojrzałem na zegarek. Była pierwsza po południu. Podniosłem telefon i niechętnie go odebrałem.
- Dzień dobry Harry, kochanie. Pewnie spałeś prawda? - Usłyszałem opiekuńczy głos mamy.
- Cześć, tak,spałem. Ale chyba już nie powinienem
- Wiem słonko w jakiej trudnej sytuacji jesteś, ale może przyjechałbyś do nas? Wyszedł wreszcie z domu. Proszę. kochanie.
- Dobrze, mamo. Przyjadę jutro po południu.
- Świetnie! To do zobaczenia
- Do zobaczenia! - odpowiedziałem z udanym zadowoleniem. Jak? Jak mam pojechać do rodziców, skoro tak często tam z nią byłem. Tak często byłem tam z Cat. Popatrzyłem na nasze wspólne zdjęcie. Zrobiliśmy je na naszych wspólnych wakacjach.
* * *
- Harry! Chodź szybko! Spóźnimy się na samolot!
- Już biegnę kotku! - wziąłem swoją walizkę i pobiegłem do taksówki, w której siedziała moja narzeczona, Catherine Cole. Już niedługo Catherine Styles.
Jechaliśmy na wakacje do Portugalii. W końcu z Londynu to nie tak daleko, a nie mogliśmy pozwolić sobie na wakacje w Egipcie, czy na Hawajach
Kiedy wreszcie dotarliśmy na lotnisko okazało się, że nasz samolot spóźni się dwie godziny.
- Idealnie! - Krzyknęła Cat.
- Kochanie, nie denerwuj się tak. Walizki oddaliśmy już do odprawy, więc mamy tylko więcej czasu dla siebie
- Ale... Harry... - Nie zdążyła dokończyć, bo złączyłem nasze usta w długim pocałunku.
- Kocham Cię. - Szepnąłem jej do ucha.
- Też Cię kocham, Panie Styles. - odpowiedziała półszeptem śmiejąc się.
Czułem, że wszyscy się na nas gapią. Ale to nieważne.Ona jest najważniejsza.
* * *
No tak. Znowu śnię na jawie. Rozejrzałem się po pokoju i zobaczyłem, że leżą w nich puste pudełka po pizzy, po chińszczyźnie i fast-foodach. Zasłony były zasunięte, prądu nie używałem prawie od trzech miesięcy. Spojrzałem na kalendarz. 08.03.2014. Właśnie dzisiaj mija trzeci miesiąc od śmierci Cat...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz